środa, 29 czerwca 2011

Ośmiorniczka & rybka


Akcja i reakcja.


chłopiec z bioderkami mnie nie interesuje...

Ci "Chłopcy" sie nie bawią...



 Jeden z ośmiu największych kontenerowców "Eleonora Maersk"  wpływa do Portu Północnego.

 W wiadomościach radiowych usłyszałam, że dziś ok.15 będzie wpływała do portu Eleonora.
Ostatnio jej nie "upolowałam", więc postanowiłam spróbować raz jeszcze .
Na plaży byłam w okolicach 14,20. Tłum plażowiczów, ale nikt nie widział wielkiego statku.
"Co jest ?" Usiadłam nad brzegiem zrezygnowana i obserwuję ruchy na wodzie. Coś tam stoi na redzie, ale to nie to. Ściągam obiektywem i widzę dokładnie.
Po kilkunastu minutach zauważyłam "chłopaków" na szybkich motorówkach. Ok.
Plaża zajęta swoimi sprawami, nikt nic nie kuma. Ja wycofałam się z piachu i przeszłam deptakiem do molo w Brzeźnie. Doszłam do końca mola i szukam za falochronem .... JEST!
Przygodnym  turystom jeszcze poopowiadałam co widać z mola, gdzie jest Pomnik Westerplatte, a gdzie latarnia morska w Nowym Porcie itd (natura pilota wycieczek cały czas wyłazi).
Zastanawiam się teraz dlaczego nie ma na molo planu panoramy  ?( tylko stoi płatna luneta)



 












Zadowolona "agentka" kuśtyka po akcji do domu.
P.S.
dostałam wyjaśnienie:
z tymi tonami to jest tak

15,5 tys to jest TEU  tj ile 20-stopowych (czyli malych, 6 metrowych) moze pomiescic dany stateczek. Wypornosc natomiast (dla Eleonory 150 tys) to jest liczba w tonach ile stateczek moze zaNIM ZATONIE :)
Wiec zeby ci to wszystko uproscic (?!) Maersk Eleonora ma 15,5 tys i 150 tys ton wiec jest to jeden z 8 najwiekszych KONTENEROWCÓW swiata. Bo np masowce japonskie maja po 300-400 tys tobn DWT.

mazajki

 wersja 1

wersja 2

wtorek, 28 czerwca 2011

Poziomki

Mama nazbierała dla mnie w "prawdziwym lesie" poziomki.

O włos od pesymizmu totalnego.

 Tytuł "O włos od kosmicznej katastrofy - ewakuacja na stacji ISS" sprowokował mnie do zrobienia kolaży i drobnych przemyśleń.
Pokazuję,a przynajmniej staram się pokazać piękno natury, która jeszcze szczątkowo się zachowała w zielonym centrum mojego miasta. Omijam obrazy budzące zgrozę ludzkiej głupoty i egocentryzmu.
Wczoraj gdy przechodziłam obok drzewa, raptem obok spadła z góry kość (kurczaka).
Rozśmieszyło mnie to, bo wiedziałam, że wrona się najprawdopodobniej posilała i spadły resztki.
Druga myśl była inna. Boże ja nie objedzonych gnatów potrzebuje, ale coś do jedzenia.
Pomogłam komuś, a sam nie ma co jeść.
Trzecia myśl- dobrze, że w głowę nie dostałam.
Wieczorem usłyszałam w radio, że właśnie kończy się okres obserwowania spadających gwiazd.
Przemknęło przez myśl- ja nawet nie widziałam przez ten czas ani jednej- takie mam szczęście do szczęścia.
Pesymistycznie- może i tak. Jednak przy tej dozie złych okoliczności w moim życiu - to i tak szczyt optymizmu.

Człowiek jest mistrzem zaśmiecania świata. Moje miasto miało ambicje być stolicą kultury. Zaczął się kolejny sezon plażowy- na odcinku przy nadmorskiej ścieżce nie ma ani jednej toalety. Kultura higieny nie tylko na dworcach PKP przed EURO by się przydała.
Jak wygląda las- o tak :

Min poślizgowych przybywa !
Odstawiam slalom z klamerką na nosie, żeby nie trafić na "g" w lesie. Takiego szczęścia nie potrzebuję!
Że te kaczki oprócz naturalnych wrogów jeszcze żyją- to sukces. Pływają między śmieciami, plastikowymi torebkami, butelkami.

Zakazy dokarmiania chlebem mogą stać przed nosem- ludzie wiedzą lepiej jak dokarmiać kaczki. gęsi, łabędzie.
Są dumni z siebie, ze tacy szlachetni, opiekuńczy, a że zabijają swoją głupotą i nieuctwem- to inna bajka.
Przestałam zwracać uwagę i tłumaczyć, bo staje się wrogiem publicznym nr.1.
Sraczyków na swój koszt, też wystawiać nie będę.

Jeszcze troszkę i na łeb zaczną spadać śmieci kosmiczne.

                                                 I będę szczera i okrutna-I bardzo dobrze!

Może w końcu ludzkość się opamięta, że nie jest królami tego świata i sama siebie niszczy!
Ale czy to dotrze? Już widzę nagłówki : kara boska; spisek takiego, a takiego kraju (partii).
To nie my to oni niech sprzątają itd itp.

6 dnia Bóg stworzył człowieka-  wg. mnie musiał byc juz bardzo zmęczony.
Mam nadzieję, że nie obraziłam tym stwierdzeniem niczyich przekonań religijnych.
Chociaż większość katolików nie przeczytało Biblii, to są strasznie wyczuleni na temat swojej wiary.


Pożegnanie z truskawkami

Tym razem nie podaję przepisu na torcik truskawkowy.
Nie było odzewu po opublikowaniu wcześniejszych przepisów, więc skupmy się na doznaniach estetycznych ... i tyle.
Wogóle mam wrażenie , ze pisze dla siebie ten blog. Przez niespełna rok, jest tylko 15 zdeklarowanych obserwatorów z czego połowa wogóle tu nie zagląda. Komentarze piszą praktycznie tylko 3 osoby, którym serdecznie dziękuje. Gdyby nie Wy, to wogole zaprzestałabym pisać.

poniedziałek, 27 czerwca 2011

Kokoszka wodna.

Odkryłam miejsce gniazdowania całej rodzinki kurki wodnej. Teren bardzo zarośnięty trzciną i z małym otwartym lustrem wody. Skradam się prawie bezszelestnie, żeby nie spłoszyć ptaków. Wczoraj zauważyłam przy okazji szczury, które biegały po rzęsie wodnej, ale nie zdążyłam złapać tego widoku w obiektyw.




 



Kiełbasa niedzielna

W niedziele miałam totalny luz.
Pogoda była raczej nie plażowa.
Głos silników helikopterów rozchodził się z silnym wiatrem na całą zatokę.

Odbywała się parada Marynarki Wojennej w Gdyni.

Uciekłam do lasu.


ktoś mnie podglądał


Znalazłam sobie zaciszny grajdołek na łące. Wyjęłam książkę i posilając się w prymitywny sposób, poczytałam lekturę.
Jak było mi dobrze...nie musiałam gotować obiadu!
Gdyby tak jeszcze był to hamaczek, to dla moich gnacików byłaby większa rozkosz.
Niestety, trzeba było zmienić pozycje, bo lekko zdrętwiałam.
Musiałam się wtopić w otoczenie, bo tym razem nikt z ludzi mi nie przeszkadzał. Tylko myszki polne biegały po moich nogach- śmiesznie.
Później poszłam podpatrzeć "moje" zwierzątka.
Zrobiłam kilka fajnych zdjęć kokoszek, motyli itp.
Wieczorkiem zrobiłam kilka kolaży...

Baju baj

Opowiem ci bajeczkę jak Millenka paliła fajeczkę.
I tak się napaliła, ze dłuuugo śniła.
Rano jak się obudziła,  wielkie linie papilarne
 na swojej ręce zobaczyła.

I baaardzo się zdziwiła, bo o King Kongu śniła!
Calineczką - fakt- nie była, ale w dłoni się zmieściła.
Ciepło było i bezpiecznie.










Gdy przespała się troszeczkę, zobaczyła jakąś ścieżkę.
Dróżką doszła do asfaltu i stanęła - nie dla żartu.

Facet chyba z Wartą spłyną,
blazer jego nie wyminął.
Ona stała i czekała ...
- a to była tylko baja.
Do Malezji chyba płynął,
no i minął się z dziewczyną.   

                             
Ona stała podumała i...
 pod kołdrę się schowała.
Nikt King Kongiem nie jest w życiu
-  w koło słyszę  Kiciu ! Kiciu !

"Opowiem ci bajkę jak kot kurzył fajkę,
a kocica papierosa upaliła kawał nosa.
Prędko, prędko po doktora, bo kocica bardzo chora."
-i zaczyna znowu pleść!
Bo marzenia fajna rzecz, ale trzeba jeszcze jeść.
No i z tego bajdurzenia wyszły tylko zadłużenia.

                                                                                            Baju, baju i nie będziesz w raju !

Motyle- to tyle



niedziela, 26 czerwca 2011

" Miękkie serce = twardy tyłek"


 " Nie chcesz mieć zle, to nie rób nikomu dobrze.."


Niestety jak się ma miękkie serce, to trzeba mieć twardy tyłek.
Jest kilka takich powiedzonek, które często się w życiu sprawdzają.

Teatr Szekspirowski w Gdańsku

Teatr Szekspirowski przy Podwalu Przedmiejskim, rok 1687, P. Willer.
-rycina z książki "Gdańsk w dawnych rycinach" Z. Jaskrzewskiej-Śnieżko

 
 Od 5 marca tego roku rozpoczęto budowę Teatru Szekspirowskiego w Gdańsku.
Autorem projektu jest Renato Rizzi z Włoch. Teatr ma być wzorowany na teatrze elżbietańskim, z otwieranym dachem.
Teatr jest budowany pomiędzy ulicami Podwale Przedmiejskie, Bogusławskiego, Za Murami i Zbytki.
Według historyków jest to pierwotne miejsce wcześniejszego miejsca, w którym przedstawiano sztuki teatralne- szkoła fechtunku."Przedstawienia miały miejsce przeważnie w drewnianym budynku wzniesionym w 1612 r., nazywanym Szkoła Fechtunku. Odbywały się w nim co roku obowiązkowe ćwiczenia szermiercze dla mieszczan. Angielscy aktorzy przybywający do Gdańska nazywali szkołę „teatrum publicum”. Przypominał im londyński teatr. Mimo, że budynek wybudowano w innym celu, przyjmuje się, że Szkoła Fechtunku była pierwszym, stałym teatrem publicznym na terenie Rzeczpospolitej. Tu też w 1646 r. wystawiono po raz pierwszy publicznie w Polsce operę."




Przy obecnej ulicy Bogusławkiego w latach 1885 do 2 maja 1939 stała Wielka Synagoga. Według prac archeologicznych obecny plan budowanego teatru częściowo styka się z miejscem dawnego miejsca kultu. Podobno w nowym teatrze, to miejsce ma być w jakiś szczególny sposób wyróżnione.
Byłam w tym miejscu 10 maja 2011.
Charakterystyczny punkt do odniesień tego miejsca, to Baszta Narożna z 1343r


 

                                Globe Theatre  w Londynie