poniedziałek, 30 grudnia 2013

Bilanse i podsumowania...

Kiedyś doszłam do wniosku, że kompletnie nie ma sensu bawienie się w księgowość i robienie bilansów na koniec roku. Przynajmniej w moim wypadku i z moim charakterem. Nie mam zamiaru czuć się jak zaprogramowany trybik w machinie społecznej, religijnej, czy też ekonomicznej.


Co to komu da, jak zacznę podsumowywać rok na który złożyły się moje przeżycia, emocje, praca, doświadczenia, ilość ugotowanych obiadów, ukrojonych kromek chleba, nieprzespanych nocy, wypowiedzianych słów, czy wylanych łez.  Z fiskusem rozliczam się do końca kwietnia i sprawa materialna jest załatwiona ustawowo- mam obowiązek i już. Podstawowe pytanie naszych czasów "ile?" wiąże się automatycznie z materializmem.

 Najważniejsze czy wywiązałam się każdego dnia z zadań które niesie życie. Na większość spraw nie mam wpływu. Splot okoliczności rządzi często naszym życiem i wszelkie plany mogą wziąć w łeb w ciągu kilku chwil.. Na to powinniśmy być przede wszystkim przygotowani i nie reagować paniką, czy frustracją. Trzeźwe myślenie, zdrowy rozsądek to ważne.
Plany 10 letnie i 5 letnie przerabialiśmy, wytyczne na dany rok, kwartał też. Szczęśliwi dzięki teku byliśmy?- Ja nie. Więc nie zajmuję się takim bzdurami, bo kompletnie mi to nic nie daje. Ważne czy zachowuję się etycznie, nie krzywdzę na co dzień innych stworzeń.  Staram się jak mogę w sytuacji której niesie mi szkoła życia, żyć godnie i zgodnie ze swoim sumieniem. Nowych roków w ciągi naszego roku jest kilka, 1435 rok w listopadzie zaczął islam, 31 stycznia 2014 roku będzie początek chińskiego nowego roku konia, we wrześniu zacznie się 5778 rok według wyznawców judaizmu. Gdybyśmy żyli w starożytnej Grecji obowiązywałby nas kult Dionizosa, w Rzymie  wraz z objęciem urzędów przez nowych konsuli czcilibyśmy nadejście kolejnego roku. Żyjemy tu i teraz, przyjęliśmy umownie jakiś umowny porządek czasu.
Nie zabawiam w się w księgowanie i podsumowywanie, które najczęściej prowadzi to do frustracji. Pewien okres życia jest gorszy, inny lepszy.

 Jedyne co mogę zmienić, to swoje nastawienie do życia i sposób myślenia- dzięki temu mogę być szczęśliwsza.

5 komentarzy:

  1. Świetny ten pierwszy kolaż! Ja tam zawsze jakieś małe podsumowanko sobie w głowie robię. Jednak każdy jest inny i każdy robi tak jak chce. Wszystkiego dobrego w tym Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
  2. I to mi się bardzo podoba, że "jedynie możesz zmienić, swoje nastawienie do życia i sposób myślenia - dzięki temu możesz być szczęśliwa."
    Wszystkiego najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tylko po co odmierzac ten stracony czas?NIe lepiej zyc chwila?Tym co teraz I za chwile,pieprzyc kalendarze I jakies nowe roki,pieprzyc systemowe odliczanie.Gdzie ta spontanicznosc I wrazliwosc?
    Kolaze jak zwykle rewelka.

    OdpowiedzUsuń
  4. I wish you and your loved ones a fantastic 2014! ;-)
    Gert Jan Hermus
    dzjiedzjee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Piszesz, że robienie bilansów na koniec roku nic nie daje, a tylko może doprowadzić do frustracji. Zgadzam się z Tobą całkowicie, a zresztą minionego czasu nie da cofnąć i nic się już nie zmieni.
    Życzę wspaniałego 2014 roku w zmienionym nastawieniu do życia !

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że masz ochotę napisać kilka słów. Dziękuję i jednocześnie przyznaję, że nie zawsze odpowiadam.