piątek, 30 listopada 2012

Ostatni listopadowy sztormik i chyba pościk.

Miałam wstawić zdjęcia. Jednak ukazał się taki oto komunikat
"Ups! Nie masz już miejsca. Wykorzystujesz 100% miejsca na zdjęcia – 1 GB. Kup więcej miejsca
Zdjęcia są przechowywane na Twoim koncie usługi Picasa Web Albums i zajmują miejsce w Twojej darmowej przestrzeni dyskowej na zdjęcia o wielkości 1 GB. Dokupiona przestrzeń jest współużytkowana przez różne usługi Google i jest doliczana do darmowej przestrzeni."
Niestety nie będę nic uiszczać, bo po prostu będąc na rencie nie mam wolnych środków płatniczych. 
Szkoda. Dziękuję wszystkim, którzy mnie odwiedzali za wspólny, mam nadzieję przyjemnie spędzony czas.






niedziela, 18 listopada 2012

Modowo- jak z bajki.

Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami, mieszkała sobie niewiasta, która tworzyła obrazki z modą. Kiedyś sama szyła, ale tego nawyku już się pozbyła. Czasami  opowiada bajki o innym świecie. Innym razem pokazuje zdjęcia, które przedstawiają rzeczywistość. W czasie , kiedy jesień już zgubiła prawie wszystkie najpiękniejsze swe kolory,  jest szaro, czasem deszczowo,  kobieta nasączona barwami jesieni z mglistych obrazków zaczyna układać bajki.
 Bajeczne obrazki z modą.
1
2

3

4

5

6

7

8

9
Dwie dziurki w nosie i skończyło się- czas na spacer z psem.

Ponura niedziela nad morzem.

 Praca na morzu nie zależnie od dnia tygodnia i pogody.


 W ponury jesienny dzień można nie tylko spacerować, ale jak widać, również łowić ryby.

sobota, 17 listopada 2012

Kaszanka na słodko

Siostry Grycane prześladują mnie na każdym kroku...
Gdzie nie zajrzę to Grycanki. Reklama w TV,jakiś konkurs słodkości, ploty na wp. i onecie. Pisząc szczerze nie mogłam zrozumieć dlaczego raptem zaczął się nalot grycany, tym bardziej jak się przyjrzałam zdjęciom siostrzyczek.
Matoł jestem i tyle, nie znam się na lansie.
Grycane prześladowało mnie od lata, konkretnie od lodów potwornie drogich, ale baaardzo smacznych.
Doszło do tego ,że nawet w Zaduszki jadłam kaszankę gryczaną- koszmarne skojarzenie.
Do tego na słodko kaszankę(- brrry!?)

Nie!- to ciasto z fasoli, przekładane dżemem porzeczkowym. Dziwne skojarzenie, ale bardzo smaczne.
Upiekłam to ciasto z nadmiaru fasoli i ciekawości. Nikt kto je jadł, nie zgadł z czego jest zrobione :-)

czwartek, 15 listopada 2012

Dokarmianie gołębi grozi śmiercią !

Zanik instynktu samozachowawczego u gołębi i ludzi.

Mam to szczęście mieszkać w tzw.blokowisku. Kartki z zakazem dokarmiania gołębi na trawnikach, parapetach, balkonach itd wiszą wszędzie. Niestety,  głownie starsze osoby nie stosują się do tego zakazu, nie rozumiejąc zagrożeń jakie niesie z sobą zwykły gołąb. Grzech wyrzucić stary chlebek to go pokruszymy dla ptaszków " taki jestem troskliwy i dobry", a grzechu przy tym nie ma tylko dobry uczynek. Otóż wręcz odwrotnie! Chlebek szkodzi ptakom i je zabija- powodując skręt jelit - z premedytacją mordujesz!!! To już nie jest ten dawny chlebek,( tylko chemiczna mieszanka). Są specjalne ziarna do kupienia nawet w supermarketach do dokarmiania ptaków zimą.
Parapet ani balkon naprawdę nie jest miejscem na dokarmianie ptaków. Szczególnie gołębie siadają po takim obżarstwie na sąsiednich parapetach i zostawiają swoje odchody. Niszczy się również elewacja budynków, za remont której płacimy w czynszu. Jednak te argumenty nie docierają.
Może należy napisać tak jak na pudełku z papierosami-" dokarmianie gołębi grozi śmiercią"
Tak jest- gołębie przenoszą masę chorób np kryptokakoza ,która nie leczona powoduje nawet śpiączkę i w efekcie zabija(.http://portal.abczdrowie.pl/kryptokokoza). Jest jeszcze asperglikoza, paratyfus, bolerioza itd. Na te choroby narażone są głównie osoby starsze z osłabioną odpornością.
Jednak my kochamy ptaki i dbamy o nie  i oduczamy instynktu samozachowawczego. Przykład:
10 metrów od mego kuchennego okna rosną klony. Na jednym z nich chyba 3 lata temu pojawiła się para gołębi. Sąsiadka,która notorycznie dokarmiała ptaki od strony balkonu po licznych interwencjach zaprzestała tego procederu, jednak zaczęła wyrzucać odpadki na parapet kuchenny. Przed jej oknem rośnie choinka która swym czubkiem akurat dostaje pod sam parapet. Efekt- gołębie przelatują 10 metrów z klonów na choinkę z choinki na parapet. Nauczyły się, że dokarmianie maja kilka razy dziennie o stałych porach.















 Raj- jedzą, rozmnażają się i są ubezwłasnowolnione. Nie robią nic innego jak tylko kursują w locie 10 m. Nie zlatują nawet na ziemię w poszukiwaniu naturalnego jedzenia- oduczyły się. Teraz z jednej pary mam prze nosem przeszło 20  znudzonych gołębi  siedzących na drzewach.
 Do tego wiecznie zapaskudzone parapety, szyby oklejone piórami i wylęgarnie chorób. Dziękuję ci sąsiadko za takie dobre serduszko!