Październik w kolorze różowym.
Za kilka dni minie 8 lat od ostatniej mojej operacji guza piersi. Tradycyjne, coroczne badanie wykazało zmiany. Lekarz zlecił biopsję- jej ślad widać na zdjęciu poniżej.
Dwa tygodnie pózniej jechałam już na blok operacyjny.
Pierś była mocno pokancerowana. Plastrem zakryte miejsce gdzie sterczały "zakotwiczone druty"naprowadzające, wbijane pod usg przed operacją ( w moim wypadku bez znieczulenia).
Dostałam kroplówkę, zastrzyk i wio na operację. Trochę się obawiałem, ponieważ kilka lat wcześniej, przy tego typu operacji, był problem z wybudzeniem mnie z narkozy. Ta operacja była przeprowadzona w innym szpitalu i całkowicie wierzyłam w pomyślność całego leczenia. Zaznaczyłam, że jeżeli w trakcie operacji okaże się wskazanie całkowitej mastektomii, to proszę to przeprowadzić. Skończyło się na oszczędnościowej operacji. Straciłam na wadze 13 gram,
Po kilku dniach wypisano mnie do domu z wyprawką do zmian opatrunku.
Tym sposobem zrobiłam zdjęcie dopiero w domu.
Uśmiech od ucha do ucha, ale zdrowy!
Oczekiwanie na wynik i wielka ulga.
Miałam "drobne" problemy po operacji, ale z czasem się i o nich zapomina.
Teraz "uśmiech" już zbladł. Jestem pod kontrolą onkologiczną i wiem, że do końca życia muszę kontrolować swoje damskie klejnoty. Z latami można się przyzwyczaić, tak jak do mycia zębów. To, że pierś ma inny kształt, że brak miejscami czucia nie ma kompletnie znaczenia.
Mam taką urodę i już.
Drobne różnice są w tych badaniach, Nic przez rok zatrważająco się nie zmieniło. 16 października będę u pani onkolog na wizycie kontrolnej.
Będzie to druga wizyta w tym roku.
Z okazji różowej wstążeczki, kupuję nowy biustonosz.
Często przeszkadza mi stanik, uciska miejsce szwu- to go nie noszę.
Lekarz stwierdził, że to ja decyduję kiedy mam go nosić.
Jestem panią swojego biustu.
Badajcie się dziewczyny, nie bójcie się dziewczyny !
Panowie- wy również badajcie swoje woreczki raz w miesiącu!