wtorek, 20 maja 2014

Planowanie podróży do Londynu-moje podszeptuchy.


Był taki czas w moim życiu, kiedy zawodowo jako pracownik Orbisu, zajmowałam się organizowaniem wycieczek. Był również taki czas, gdy miałam okazję zwiedzać, podziwiać i żyć w Londynie.
   Tym razem organizowałam tygodniowy wypad dla siebie i mojej mamy- pani w wieku 75plus.
Musiałam brać pod uwagę wygodę
-odpowiedni nocleg ( nie u znajomych na dywanie w drugim szeregu od okna),
-dobry i szybki transport (autokar odpada, pozycja siedząca zostałaby na stałe, jak po napadzie rwy kulszowej)
-plus dokarmianie powyżej zupki chińskiej
- i oczywiście atrakcyjny,  program wycieczki z pilotem ( czyli ja w roli gównej bez tzw. znajomości języka, bo sekeleroza dopadła przedwcześnie i choroba wyżarła co nie co).
Najważniejsze to czas: na jak długo i kiedy. Wybrałyśmy opcję już i teraz, bo pod koniec maja to wizyta u lekarza i u... lekarza, a potem to będzie za ciepło, zaczną się wakacje, będą wszędzie tłumy, a jesienią to- nie wiadomo czy się jeszcze da- taaa(k). To tyle tytułem wstępu.
Proponuję najpierw znaleźć nocleg. Londyn miasto w którym żyje przeszło 8 milionów ludzi na powierzchni przeszło tysiąca pięciuset km.kw.jest podzielone przez metro na 6 stref. Im bliżej centrum znajdziemy lokum, tym mniej czasu stracimy na dojazdy.

Ja z góry skreśliłam wyszukiwanie tanich hoteli przez polskie wyszukiwarki- czas stracony. Szukałam u źródła, czyli na portalach angielskich. Tym sposobem trafiłam na ogłoszenie http://www.londontravel.pl/ Tanie noclegi w Londynie u Pana Alberta. To co wyczytałam w ogłoszeniu się sprawdziło!
Następnie ustaliłam z Panią Madzią w jakim terminie chciałabym przyjechać- kiedy dysponują wolnym pokojem 2 osobowym. Po wstępnej rezerwacji  rozglądałam się za tanimi lotami do Londynu. Padło na Ryanair świetne ceny akurat na czas który mnie interesował. Ponownie emailem skontaktowałam się z właścicielami  i opłaciłam połowę ceny za pokój (w złotówkach), drugą część po zameldowaniu na miejscu.
W trakcie załatwiania formalności z opłatą lotu nastąpił błąd w przelewie i nie wiedziałam do końca czy transakcja dobiegła końca. Na szczęście zadzwoniłam do esky.pl i udało się wyjść z opresji. Przy okazji wygrałam zakład na tanie noclegi w Londynie, które ta firma również ma w swojej ofercie. Takiej ceny w 6 strefie nie mają- ha! 
Po przebrnięciu przez rezerwacje i opłaty nadszedł czas załatwienia Europejskiej Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego. Przy czym moja mama dostała dożywotnio, a ja na czas przysługującej renty :) To załatwiłyśmy bardzo sprawnie i od ręki w siedzibie NFZ.
Oczywiście wypada mieć przy sobie mapę i jakiś przewodnik ( jeszcze nie trafiłam na dobry, nie alfabetyczny, czy też polecający do połowy sklepy, restauracje, a przede wszystkim lekki )
Pozostały czas do wyjazdu wykorzystałam na wyszukiwanie informacji, które okazały się przydatne.
Koniecznie trzeba doliczyć sposób poruszania się po mieście. Ja wybrałam opcję 7 dniowej Travelcard

 od 1-6 strefy (ponieważ i tak muzea które mnie interesowały są za darmo i travelka w innej droższej wersji ze zniżkami na wstępy była bez sensu) http://www.londonpass.com/london-transport/index.html#.U3qVYvl_u7E . Ponieważ Metro w Londynie czasem strajkuje, warto jest poznać alternatywne poruszanie się po mieście autobusami.
Całość "7 dniowej wycieczki do Londynu" na dwie osoby wyniosła 3200zł. w tym: przeloty, taksówka w Londynie z i na lotnisko, noclegi, metro,autobus, wyżywienie i zwiedzanie.
Jeżeli ktoś jest chętny z przyjemnością zorganizuje podobny wyjazd dla większej liczby osób.(szaleństwo zakupowe taniej niż w Primark gwarantowane)

Londyn przydatne linki:
Najlepsze wydarzenia, sklepy, atrakcje http://www.timeout.com/london
Mapa londyńskich autobusów, każdej linii, trasy http://traintimes.org.uk/map/london-buses

niedziela, 18 maja 2014

National Gallery- Londyn (2000 post!)

Dziś jest Noc Muzeów i z tej okazji wracam do mojego ostatniego zwiedzania 
National Gallery,
jednego z najważniejszych muzeów w Londynie
i jednego z najbardziej prestiżowych w Europie, który
posiada ponad 2300 obrazów w budynku przy
Trafalgar Square.
Kolekcja została założona po ponad wieku dyskusji w 1824 r. przez króla Jerzego IV, który przekonał parlament do zakupu, cennych 34 obrazów takich artystów jak Rembrandt i Rubens, które należały do zmarłego rosyjskiego bankiera, kupca miejskiego i kolekcjoner sztuki-Johna Juliusa Angersteina.
 
Muzeum jest czynne codziennie, a wstęp jest bezpłatny. Aby dowiedzieć się więcej, odsyłam do http://www.nationalgallery.org.uk/
8 kwietnia była wybitnie angielska pogoda, lało od nocy i wiał silny wiatr. Można się było spodziewać tłumów w muzeach.

Niestety jest zakaz fotografowania i z góry przepraszam za jakość zdjęć strzelanych spod płaszcza na wyczucie. Trochę to dziwny zakaz w dobie obecnej, ponieważ osoby robiące zdjęcia tabletem, czy też telefonem nie maja tego zakazu.
Tłum nas odstraszał, ja byłam co prawda po raz drugi w tym muzeum, ale się nie nudziłam. Można tu wracać chyba kilkanaście razy. Oczywiście mam tu swoje ulubione obrazy np.Claude Monet-"Lilie wodne".

Natomiast jego inny obraz " The Water- Lily Pond" - bardzo popularny, jest dla mnie zdecydowanie mniej interesujący.
 Kolejny impresjonista Pissarro "Boulevard Montmartre w nocy".
 Bardzo lubię obrazy Gustava Klimta- "Portret Hermine  Gallia" jednak pomimo swych rozmiarów nie należy do jego najlepszych.
W Galerii oprócz turystów przebywa bardzo dużo dzieci w ramach zajęć szkolnych. Zachowują się bardzo cicho. Siadają na podłodze w okół danego obrazu i słuchają z nieukrywanym zainteresowaniem krótkich wykładów. Kiedyś widziałam jak dzieci w wieku około 7 lat malowały swoją wersję " Whistlejacket", (ogromny obraz konia). To jest wyzwanie dla studentów wyższej plastycznej, a co dopiero dla dziec i! Jednak w szkolnictwie angielskim nie chodzi o kopiowanie, ale o rozwijanie własnych zdolności, bez skrępowania i ograniczeń.
 W trakcie zwiedzania zauważyłam co najmniej trzech kopistów. Jedne prace były bardzo dobre, a wręcz ciekawsze od oryginałów, inne po prostu kiepskie, ale nikt się nie wstydził tego co i jak maluje,

pomimo tłumów zerkających zza pleców. Nikt nie komentował, nie krytykował. Co jeszcze ciekawego zauważyłam? Może to, że przychodzi tu sporo osób w bardzo podeszłym wieku i spokojnie kontempluje obrazy. Takich obrazków w naszych muzeach raczej się nie widuje.
Oczywiście jest też kawiarenka, z której skwapliwie skorzystałam w celu nabycia dla mnie życiodajnego napoju w postaci kawy. Musiała mnie "postawić na nogi" na dalszą część zwiedzania zapłakanego deszczem Londynu.
( A teraz- Dobranoc- malowniczych snów)

sobota, 17 maja 2014

Moje zawieszenie między niebem, a ziemią.

Czas zawieszenia.
Czas skupienia.
Między ziemią a niebem.
Tu i teraz.
 Nie wracać do przeszłości.
Nie wybiegać w przyszłość.
Być w tej chwili.





Wczorajszy widok niezwykłej chmury wprawił mnie w niebiański nastrój. Kocham latać ! Widoki są porywające. To taki czas kiedy czuje się z niczym nie związana, jestem jednym wielkim "jamochłonem" i wchłaniam widoki za oknem. Chłonę to zawieszenie, ten czas relaksu dla ciała i duszy całą sobą.Ładuję akumulatory. 
Pózniej przedstawię zdjęcia "z lotu ptaka", bardziej rzeczowe- widok kanału La Manche, Kaszub, Anglii itp.

piątek, 16 maja 2014

Z ostatniej chwili

 Zmieniło się oświetlenie pokoju i już wiedziałam , że muszę złapać aparat fotograficzny.
Cały podniebny spektakl trwał około pół godziny.




Londyńskie marzenie.

 Jedenaście dni temu zrobiłam ten kolaż, marząc aby jeszcze raz znaleźć się w Londynie. Wspominałam w którymś z wcześniejszych postów o paczkach niespodziankach. Jedną z nich była moja nowa drukarka.

Dzięki niej mogłam wydrukować karty pokładowe na samolot! 
Dziewięć dni temu poleciałam  w londyńskie tango- co widać poniżej.

Wróciłam z szalonego tygodnia przedwczoraj wieczorem. W następnych postach postaram się przedstawić kilka podpowiedzi, jak w miarę tanio spędzić kilka dni w stolicy Wielkiej Brytanii, zwiedzając maksymalnie dużo i przy okazji nie paść z głodu.

poniedziałek, 12 maja 2014

Londyńskie męskie obrazki...

Za górami, za polskimi lasami w dalekim świecie mężczyzni w sobotnie popołudnie robią sobie makijaż....
Teraz w czasie tuż po festiwalu Eurowizji 2014 może to zdjęcie ciut przybliży nam to co nas dziwi, a gdzie indziej zaczyna być normą...

poniedziałek, 5 maja 2014

Migawki ze Starego Miasta w Gdańsku.

Między Wielkanocą, a długim majowym weekendem zajrzałam na Stare Miasto. Pogoda sprzyjała, było mało ludzi- głównie mieszkańcy. Taki spokojny spacerek z zadartą głową, szczególnie na Długim Targu.