Takie dźwięki chyba zdarzają się tylko teraz. Idąc przez sosnowy las słychać szum jakby deszczu.
Słoneczny ładny dzień, a słyszę szelest. W koronach drzew uwijają się ptaki.
Z oddali dobiega stukot dzięcioła, czasami słychać pilarkę. Gdzieś w oddali ścinają wiatrołomy.
Las jeszcze jakby martwy, gdzie nigdzie wyłaniają się z ziemi świeże
źdźbła trawy, na krzakach widać pączki listków.
W bardziej osłoniętych od wiatru i nasłonecznionych miejscach widać pierwsze malutkie kwiatki.
Raptem zauważyłam dziwną budowlę.
Ni to ambona, ni to nadrzewny domek. Przy bliższym obejrzeniu tej konstrukcji już wiem dlaczego zniknęły tyczki podpierające nowe zasadzone drzewka w parku.
Słonko, szum otwieranych szyszak uśpił mojego zwierza, a myślałam, że będzie chciał oglądać świat.
Dziś nadszedł pierwszy wiosenny sztorm i mamy przymusowe siedzenie w domu z muzyką w kominie.