niedziela, 15 września 2013

Jabłecznik

Przy kawie i jeszcze ciepłym jabłeczniku, postanowiłam podzielić się z Wami rodzinnym przepisem.
Moje blogowe koleżanki obchodzą dziś chyba święto swych ogrodowych plonów. 
Tak bardzo pragnę mieć swój ogród. Działka mnie nie interesuje, bo najczęściej plony zbierają złodzieje.
Mam w zarysie wizję mojego ogrodu, nieco dzikiego, bez grządek. 
Wyszukałam w zakamarkach internetu kilka zdjęć, które nieco oddają, to o czym marzę:










Och- rozmarzyłam się. Wiem, wiem taki pseudo dziki ogród wcale nie jest taki łatwy w założeniu i utrzymaniu itd. Trzymajcie kciuki za spełnienie mojego marzenia :)
Teraz spadam na cztery łapy i przedstawiam kolejność czynności przy cieście. W przepisie jest podane pół proszku do pieczenie- czyli 2 płaskie łyżeczki. Piekłam 55 minut w temperaturze 180 stopni. Trzeba sprawdzić patyczkiem.

Muszę sobie ukroić jeszcze jeden kawałek jabłecznika.



W 23 godz.staną kościół w Skarszewach!





Organizatorzy akcji, Stowarzyszenie "Piękny Zakątek", wyjaśniają na stronie internetowej (www.kosciol24.com) motywy swojego pomysłu.
"Jako miłośnicy historii Skarszew wraz z parafią św. Maksymiliana Kolbego w Skarszewach pragniemy odtworzyć historyczne wydarzenie z 1741 jakim było zbudowanie kościoła w 24 godziny. Chcemy wiernie odtworzyć tą budowlę, biorąc pod uwagę wymiary, materiały i czas tworzenia tego kościoła. Również data rekonstrukcji przypada w tym samym dniu tj. 14-15 września. Nasze przedsięwzięcie ma zakres bicia Rekordu Guinessa, który został już zarejestrowany w tej organizacji. Do tego dzieła włączyło się wiele organizacji i przedsiębiorstw. Podjęte działania, wymagają jednak ogromnego nakładu finansowego, które bez wsparcia będzie trudno realizować. To wyjątkowe i historyczne wydarzenie stanie się na skalę światową nadzwyczajną informacją, która pozwoli zapromować Kociewie i tych, którzy włączą się w to dzieło. Już dzisiaj wiele mediów okazało zainteresowanie tym tematem, gratulując nam pomysłu."
Pomysłodawcą akcji był Ks. Leman. Wszystko zaczęło się o północy 13 września, a kościół stał w całości po niespełna dobie już o godz.23 14 września 2013 r.
Budowla jest repliką tej sprzed 272 lat. Kościół ma 12 metrów długości, tyle samo szerokości a jego wieża mierzy 27 metrów. Budowany był  metodą pruską, czyli na drewniany szkielet nakładane są cegły.
Ewangelicki kościół w Skarszewach został zbudowany 1741 roku metodą pruską. Ówczesny wojewoda i starosta skarszewski Jakub Narzymski zgodził się na budowę protestanckiego kościoła pod warunkiem, że zostanie zbudowany w ciągu jednej doby. Dzięki pomocy gdańskich ewangelików udało się sprostać wyzwaniu.Świątynię zburzono w połowie XIX wieku, kiedy powstał większy kościół.
Tak wyglądał dawny kościół:

.
Akcja godna pochwały i jest dowodem na to, że razem można zrobić dużo. Uważam, że takie akcje spełniły by się np. przy pomocy remontów wśród sąsiadów jednej ulicy. Pomysły aż się mnożą- zdrowe spólnoty mogą bardzo wiele.

sobota, 14 września 2013

13 w piątek.

Przed nami jeszcze tydzień astrologicznego lata!
Ostatnie dni obfitują w deszcze, natura nadrabia letnią suszę. 13 w piątek, niebo się ciut przejaśniło.
Wyszłam na brzeg morza i....
Zobaczcie sami







Kochani-udanego weekendu! Rozglądajcie się, bo może gdzieś pomimo szarości, zauważycie niespodziewanie pogodny obrazek, który wywoła choć cień uśmiechu na buzi.

piątek, 13 września 2013

może innym latem



Zamiast morskiej fali- ciepła kąpiel w pianie
przypominam sobie  letni śpiew ptaków,
szmer strumyków,
ciepło słonecznych promieni na piegach,
zapach piwonii,
smak poziomki,
dręczący odgłos owadów,
zapach pomidorów...
chciałam jeszcze pojechać
zobaczyć,
poznać,doznać,
 odczuć
chciałam- nie mogłam
może innym latem

środa, 11 września 2013

Ślimakowe dobro.

 W tej pięknej ozdobnej trawie (miskant-chiński)
 znalazły schronienie ślimaki.
 Ślimak zaroślowy
 Ślimak gajowy
Lubię ślimaki od dziecka. Szczególnie po deszczu sporo ich widać na chodnikach. Może to dla niektórych nienormalne, ale gdy widzę, że grozi im niebezpieczeństwo- przenoszę je np. na trawę. Kilka dni temu zbierałam na łące szczaw w przeznaczeniu na zupę. Listki wkładałam do plastikowego woreczka, który wylądował w lodówce na trzy dni. Wlałam do miski wodę, wrzuciłam szczaw i po pół godzinie przypomniałam sobie, że czas zabrać się za mycie i siekanie szczawiu.
 Zrobiłam okrągłe oczy widząc małego ślimaczka na brzegu zlewu. Nie dość, że przeżył trzydniową hibernację, bez dostępu powietrza w lodówce, to do tego się nie utopił !

 Ślimaki żyją od 5-8 lat, a ten mój nie osiągną nawet dojrzałości płciowej, bo dwóch latek na pewno nie miał.Ucierpiała jego skorupka na wysokości żołądka, lekko wklęsła. Wysuwał swoje ciałko i szukał normalnego dla siebie otoczenie. Gdy wzięłam go na rękę, nawet się nie schował. Przeniosłam mięczaka-odważniaka do doniczki z astrami. Niech rośnie zdrowo.


Tak patrząc na zdjęcia wpadłam na myśl, że wykorzystam go jeszcze. Nie, nie zrobię z niego escargo (chociaż lubię), ale się dzięki niemu odmłodzę. Japonki płacą krocie za przemarsz ślimaków po swym licu.
Jego śluz wykazuje działanie ochronne, antyoksydacyjne, regenerujące, nawilżające i bakteriobójcze. Ma w sobie białko, kwas glikolowy i elastyny. ​​ Śluzu ślimaka  wspomagania gojenia i regeneracji skóry.
Koszt tej procedury wynosi około 240 dolarów.

Niestety, mój ślimaczek nie jest z tego gatunku.
 Charakterystyczną cechą Helix aspersa (Brunatny ślimak ogrodowy) jest zdolność do intensywnego wydzielania dwóch rodzajów śluzu – Limosiny (limozyna) i Cryptosiny (kryptozyna). Jeden z nich jest widoczny w czasie poruszania się zwierzęcia w postaci perłowego śladu zostawianego na przebytej drodze – limozyna, drugi rodzaj wytwarzany jest w dużych ilościach w sytuacjach stresu biologicznego – kryptozyna. I to właśnie kryptozyna była wykorzystywana w kosmetologii np. do kremów.
Nie jest to aż tak odkrywczego, już Hipokrates w starożytnej Grecji zmiażdżył ślimaki i użył je w celu zmniejszenia rumienia.

poniedziałek, 9 września 2013

Podglądałam...

Przyznaję się- podglądałam. Jestem wścibska?




No i mnie przyłapał.

sobota, 7 września 2013

Makaron na 5 jajek i 1 pęcherz


Wymyśliłam sobie, że zrobię "prawdziwny" makaron domowy. Niby nic, zwykła czynność.
Nasze babki i matki robiły go dawniej regularnie. Pierwotnie chciałam wygnieść 1 kg mąki z 10 jajami.
Na moje szczęście wsypałam do miski 0.5 kg mączki i dodałam 5 jajeczek.
Samym wyrabianiem ciasta byłam już nieco zmęczona- trzeba mieć "parę" w rękach.
Dłonie mam dość silne, więc dalej do przodu, do tyłu i jeszcze raz.
Przez moment pomyślała, że to był dobry sposób na wyładowanie damskiego nerwa. Jednak to głupi pomysł.
Przecież na pokarm przenosimy naszą energię, a z złożenia makaron ma być smaczny, a nie "zły".

 Po rozwałkowaniu 7 placuszków, babcinym wałkiem, dorobiłam się pęcherza i kilku chusteczek zroszonych potem.
Potem miałam przerwę- czekałam aż ciasto trochę podeschnie. Trzeba je przewrócić na drugą stronę i znów chwilka relaksu np. na wstawienie rosołu.
 Następnie trzeba ciasto pokroić na makaron. Pokroiłam trochę łazanek i dwie grubości zwykłego makaroniku. Siekania było bez liku.
Zostawiłam, to makaronowe dobro na noc do wyschnięcia.
Wierzcie mi- bardzo szybko zasnęłam.

Rano przełożyłam 5jajeczny do woreczków i pojemniczków.
Dopiero po takich czynnościach człowiek docenia czas i pracę jaką wkładali nasi przodkowie w zwykłe życie.

piątek, 6 września 2013

Polskie promocje.

Tylko co wróciłam ze sklepu.
Najpierw myślałam, że źle widzę i tylko dlatego strzeliłam komórką zdjęcie. Wrzuciłam to zdjęcie na ekran kompa i okazało się, że wzrok mnie nie zawiódł. Szczęście, że rozum również i nie połakomiłam się na winogrona.

czwartek, 5 września 2013

I po sztormie.





Bogactwo lata.

Schyłek lata obfituje w wiele smaków i kolorów.
Wczorajsze owoce i wczorajsze niebo...