wtorek, 18 stycznia 2011
poniedziałek, 17 stycznia 2011
Głupawki
Głupawkami nazywam swoje kolaże, które pozornie nie mają sensu. Obrazki na różne tematy, najczęściej bez związku. Niektórym nadaję tytuły.
Nazbierało sie juz ich sporo.Oto kilka z nich:
Nazbierało sie juz ich sporo.Oto kilka z nich:
niedziela, 16 stycznia 2011
sobota, 15 stycznia 2011
Amatorsko o trendach w modzie 2011
Przewertowałam kilka czasopism, kilkanaście stron internetowych w poszukiwaniu informacji na temat trendów w modzie na rok 2011.
Nasi projektanci przedstawiaja swoje pomysły, a styliści manewrują miedzy nimi.
Chyba udało mi sie z tego chaosu wydobyć kilka podstawowych informacji.Przede wszystkim będą królowały dwie tendencje.
Stylizacja na lata 80.
Tzw. moda codzienna- szerokie spodnie, żakiety, tapirowane luźne fryzury i duże torby. Jest również powrót do mody , która na początku lat 80 wylansowała Madonna : kokardy, falbanki ćwieki itd.
Nawiązanie do lat 60. Według mnie jest to bardzo kobieca moda. Rozkloszowane spódnice, wysoko upięte włosy i śliczne niskie szpileczki. Chodząc w takich butkach nie męczymy az tak bardzo nóg, a noga wygląda bardzo zgrabnie.
Spodnie w tym sezonie maja być albo szerokie, Skóra jest w nietypowych kolorach i szyta
albo bardzo wąskie 3/4 (rybaczki z lat 60) . jak ciuchy z materiału.


Ciekaw jest nowa wersja drewniaków.
Oprócz tego zauważyłam dużo sukienek w kwiaty, dodatki w postaci łancuszkow jako kolczyki i ozdoby w ubraniach..Dużo jest koronkowych spódnic, sukienek szytych bez podszewki.
Lakier do paznokci w kolorach szarości.
Czyli każdy coś znajdzie dla siebie.Proponuje najpierw przewertować swoja szafę, potem mamy i babci. Może znajda sie tam skarby bardzo modne w tym sezonie. Mała przeróbka, dokupienia jakiegoś modnego dodatku i będziemy niepowtarzalne.Nie ma nic gorszego na ulicy, czy imprezie jak widok sióstr bliźniaczek od różnych matek. Niemożlwe ?
W przyrodzie raczej nie, ale przez ślepe nasladownictwo czyjegoś stroju,stylu tak.
piątek, 14 stycznia 2011
shopping center- Forum Trajana
Trwają obniżki cen w shopping centrach. Spora ilość ludzi biega po nich jak kot z pęcherzem...Sa tacy co czekali tylko na obnizke ceny swojego wypatrzonego artykułu, inni szukają okazji, a jeszcze inni znaleźli sposób na zabicie czasu.
Centra handlowe zaczely w naszym kraju wyrasac jak grzyby po deszczu w momencie wejścia do Unii.
Zachlysneli sie rodacy mozliwoscia spędzenia całego dnia, często niedzieli "na zakupach". W jednym miejscu jest wszystko restauracje, kino, i cała masa sklepów.Za tzw. komuny w moim miescie byl Dom Towarowy.
I na tamte czasy był to" ful wypas". Pierwsze prawdziwe centra handlowe zobaczyłam w ekskluzywnym Paryżu,a to byl rok 1979. Rozmiar, przepych wystroju, zapach sprawił, ze czułam sie nie na swoim miejscu. Kopciuszek w kapciuszkach. Juz po butach było widać skąd przyjechałam.
No to dogoniliśmy Europę i....czujemy sie równi.
Jednak pomysł na centrum handlowe wcale nie urodził sie w Berlinie, Londynie, czy Paryżu..
Jedno z pierwszych powstało w starożytnym Rzymie w 113 roku w najświetniejszych czasach cesarstwa rzymskiego.Forum to jest olbrzymim placem wyłożonym płytami z marmuru (300x90 metrów), na środku, którego znajduje się posąg Trajana na koniu. Tu wznosi się również kolumna Trajana - najpiekniejsza na świecie, upamiętniająca zwycięstwo Trajana nad Dakami (Rumunami), zachowało sie do dnia dzisiejszego. Miałam okazję widzieć to miejsce w 2001 roku.
Tabernea- kramy, sklepy.
Na parterze sprzedawano owoce,warzywa, kwiaty. Na pierwszym piętrze oliwę i wino. Na drugim i trzecim piętrze handlowano towarami kolonialnymi, głównie przyprawami ze wschodu. Wyżej były biura rozdawnictwa- niektóre artykuły spożywcze rozdawano biedniejszym mieszkańcom Rzymu. Na piątym i szóstym piętrze handlowano rybami. Znajdowały sie tam baseny, jeden ze słodka woda dla ryb rzecznych, a drugi z woda słona dla ryb morskich.
W sąsiedztwie tego centrum znajdowały sie dwie biblioteki i bazylika Ulpia.
Jestem zwolenniczka zwiedzania świata. To co zobaczę, doznam- to zostaje we mnie na zawsze.
Może dlatego nie robi na mnie wrażenia reklamy wielkich obniżek cen- bo w wykonaniu naszych handlowców to jest jedna wielka ściema.
Centra handlowe zaczely w naszym kraju wyrasac jak grzyby po deszczu w momencie wejścia do Unii.
Zachlysneli sie rodacy mozliwoscia spędzenia całego dnia, często niedzieli "na zakupach". W jednym miejscu jest wszystko restauracje, kino, i cała masa sklepów.Za tzw. komuny w moim miescie byl Dom Towarowy.
I na tamte czasy był to" ful wypas". Pierwsze prawdziwe centra handlowe zobaczyłam w ekskluzywnym Paryżu,a to byl rok 1979. Rozmiar, przepych wystroju, zapach sprawił, ze czułam sie nie na swoim miejscu. Kopciuszek w kapciuszkach. Juz po butach było widać skąd przyjechałam.
No to dogoniliśmy Europę i....czujemy sie równi.
Jednak pomysł na centrum handlowe wcale nie urodził sie w Berlinie, Londynie, czy Paryżu..
Jedno z pierwszych powstało w starożytnym Rzymie w 113 roku w najświetniejszych czasach cesarstwa rzymskiego.Forum to jest olbrzymim placem wyłożonym płytami z marmuru (300x90 metrów), na środku, którego znajduje się posąg Trajana na koniu. Tu wznosi się również kolumna Trajana - najpiekniejsza na świecie, upamiętniająca zwycięstwo Trajana nad Dakami (Rumunami), zachowało sie do dnia dzisiejszego. Miałam okazję widzieć to miejsce w 2001 roku.
Poniżej komputerowa rekonstrukcja tego miejsca.
Tabernea- kramy, sklepy.
Na parterze sprzedawano owoce,warzywa, kwiaty. Na pierwszym piętrze oliwę i wino. Na drugim i trzecim piętrze handlowano towarami kolonialnymi, głównie przyprawami ze wschodu. Wyżej były biura rozdawnictwa- niektóre artykuły spożywcze rozdawano biedniejszym mieszkańcom Rzymu. Na piątym i szóstym piętrze handlowano rybami. Znajdowały sie tam baseny, jeden ze słodka woda dla ryb rzecznych, a drugi z woda słona dla ryb morskich.
W sąsiedztwie tego centrum znajdowały sie dwie biblioteki i bazylika Ulpia.
Jestem zwolenniczka zwiedzania świata. To co zobaczę, doznam- to zostaje we mnie na zawsze.
Może dlatego nie robi na mnie wrażenia reklamy wielkich obniżek cen- bo w wykonaniu naszych handlowców to jest jedna wielka ściema.
czwartek, 13 stycznia 2011
środa, 12 stycznia 2011
przeboje choinkowe
Jaka byłam szczęśliwa, kiedy w końcu znalazłam choinkę, która pasowała do mojego domu. Pan skasował mnie całe 30 zl. za plaskate z jednej strony drzewko. Przeciął je w połowie , bo tam akurat miało łysinkę, a gałęzie które odpadły z reszta pnia jeszcze chciał sprzedac jakiejś starszej kobiecie za 3 zl. Dotaskałam ja do domu niosąc przed sobą jak wielki bukiet, bo inaczej nie moglem.jej uchwycić. Wyglądałam z za niej jak z za krzaka ,zeby gdzieś po drodze nie wyrżnąć na śliskiej drodze. Ja spocona, choinka pociła sie w wannie. Ona pachniała a ja tez- tylko inaczej. Odtajała i wieczorem zaczęłam ja przyozdabiać.
Leżąc juz dumna z siebie jak paw w łóżku nie mogłam zasnac z wrażeń i zapachu lasu. Kręciłam sie, wierciłam i około 1 w nocy dopiero zasnęłam.
Po 20 minutach obudziłam sie z choinka w łózku...
Oblodzone były drzewa na zewnątrz, a ta zmarzła czy co, ze przyszła spac do mnie ? Jeszcze podlała mnie wodą z pojemnika w którym stała. Czubek stłuczony bombki stłuczone...ja po prysznicu- obudzona i na baczność.Pomyślałam sobie, ze może zadbała o moje mycie- troskliwa. Wynioslam ja w stanie obdartym z resztek ozdób do kąta w przedpokoju, a sama do rana udawałam fakira śpiąc z brokatem bombkowym....
Rano udawałam, ze jej nie ma.Za kare swoje musiała odstać. Ponieważ nie potrafię sie długo gniewac, w koncu ja sie zajęłam. Na czubku zaczepiłam anioła, w miejsce stłuczonych bombek powiesiłam mniejsze aniołki i tak przebrana w anielice stała sobie do Trzech Króli. Zaczęła sie sypać juz wcześniej. Szkoda mi było ją ot tak po prostu wyrzucić- tyle razem przeszłyśmy.
Poczekałam jeszcze kilka dni, az to ona zdecyduje kiedy czas odejsc. Nastąpiło to w momencie kiedy zaczęła sie najpierw rozbierać sama z resztek bombek, łańcucha i powoli zaczęły zjeżdżać wraz z igiełkami światełka. Czyli rozbierała sie do "rosołu". Tylko aniołki zostały do końca.Każde rozstanie jest trudne. Zostały mi na pamiątkę reszty jej szaty - wiaderko igieł.
wtorek, 11 stycznia 2011
poniedziałek, 10 stycznia 2011
Ściepa narodowa
No i poszło światełko do nieba i tak juz od 19 lat.
A ja sie od tylu tat nie mogę doczekać oświecenia rzadzacych w kwestii służby zdrowia.
Moje poczucie bezpieczenstwa jest w tej materii coraz gorsze. Nie jest to związane z moim ze stanem zdrowia. Jest mi po prostu wstyd, ze po tylu latach "wolnego" kraju trzeba jeszcze robić ściepę narodowa na służbę zdrowia. Wieczne problemy z NFZ. Nie zrozumiem chyba nigdy, jak ta sama usługa może byc roznie wyceniana w Rawie Maz. i Gdańsku. Taki sam sprzęt, tyle samo pracy i taki sam chory człowiek. Znowu nasuwa sie powiedzenie lepszy i lepszejszy...Dlaczego człowiek leżacy pod szpitalem nie może uzyskac pomocy, bo trzeba najpierw wezwać pogotowie ? To jest wbrew zdrowemu rozsądkowi.
Znowu najwazniejsze sa pieniądze , a nie człowiek. Bardzo bym chciała, zeby to stado parlamentarzystów chociaż przez jeden miesiąc mialo wyżyc z renty. Musieli by opłacić mieszkanie, gaz, prad jakis telefon, abonament RTV, wyżywić sie, wykupić leki itd... Ciekaw jestem do ktorego starczyło by im niecałe 500zł.
Ludzie chorzy żyja poniżej minimum finansowego i co najważniejsze poniżej swej godności !
Koniec kwesty ktora sie zakończyła kolejnym sukcesem. Dziękuje, ze istnieje p.Owsiak i ma tyle siły aby nadal to ciągnąć. Ciągnąć za uszy nasza służbę zdrowia chociaż tyle osób w państwie bierze za to nie małe pensje i robi tylko dobre wrażenie. WSTYD.
Może światełko z nieba w końcu oświeci nami rządzących (podobno wierzących) i zaczną w końcu dostrzegać prawdziwe problemy i mądrze gospodarować wspólnymi pieniędzmi. Czego im jak i sobie życzę.
Teraz zamilknę dla swojego dobra.
Nakładam kaganiec w postaci maseczki przed kolejnym wirusem głupoty.
Nie chcę sie zarazić bezdusznością, krotkowzrocznościa i sobiebraństwem, oraz zwykłym draństwem !
Subskrybuj:
Posty (Atom)
























