piątek, 19 kwietnia 2019

Święta Wielkanocy 2019.


Święta Wielkanocne są czasem odrodzenia. Obojętnie czy jesteśmy praktykującymi katolikami, czy też nie, pod wpływem zmiany pory roku zastanawiamy się często nad znaczeniem odradzającego się życia.


Na ziemi jest cierpienie. Zastanawiamy się czasem dlaczego niemowlę rodzi się już bardzo chore, osoba która jest bardzo moralna doznaje samych krzywd itd. Wojny, wypadki, żywioły, które niszczą życie wywołują pytanie: gdzie jest Bóg? Z Biblii znamy życie Jezusa i jego mękę. Każdy z nas niesie z sobą swój krzyż. Myślę, że w pewnym momencie swojego życia zastanawiamy się po co żyjemy?  Oczyśćmy nasze sumienia.

Życzę wszystkim dobrych Świąt Wielkanocy. Pokój niech będzie w nas i na świecie. Wierzmy, że obojętnie jaką religię wyznajemy-                   zmartwychwstaniemy.


UMOWY MIĘDZY DUSZAMI SĄ ZAWSZE PRZYPIECZĘTOWANE MIŁOŚCIĄ.

Powiedziano Ci, że gdy „ wylądujesz” na Ziemi zapomnisz kim jesteś,
 a Ty powiedziałeś TAK, zgadzam się.

Powiedziano Ci, że zapomnisz o wszystkich umowach, które zawarłeś z innymi duszami przed wejściem w inną czasoprzestrzeń.
 A Ty powiedziałeś - w porządku- dotrzymam ich w imię Miłości .
Powiedziano Ci, że często nie rozpoznasz dusz, o których tam w górze myślisz, że wszystko dla Ciebie zrobią, a na Ziemi to oni właśnie Cię opuszczą.
 A Ty zgodziłeś się na to.
Powiedziano Ci, że proces transformacji, który będzie przechodzić Ziemia spłucze wszystko, co nie jest Miłością.
 A Ty powiedziałeś ok. Jestem gotowy, bo właśnie tego chcę doświadczyć .
Powiedziano Ci, że te osoby na których najbardziej Ci zależy, zadadzą Ci najgłębsze rany, ponieważ będą służyć Twojej duszy do doświadczania. 
A Ty powiedziałeś Ok., jestem gotowy. Chcę to przeżyć.
                                                                         Tekst: Conny Nabers Tłumaczenie: Elżbieta Jonscher




czwartek, 28 marca 2019

wtorek, 26 marca 2019

PRZYRODA BUDZI SIĘ DO ŻYCIA (a ja wieczna dziewica).

                                      

Mój organizm przekornie popada w sen zimowy... Przebadałam swą powłokę cielesną, hormony i tym podobne zależności organizmu. Wszystko ok. Tylko umysł się wyłącza.
  Przez tą uroczą przypadłość wykupiłam prawie pół apteki. Budżet państwowy się ciesz, ja trochę mniej. Lekarz od melancholii przykazała nie walczyć na siłę i nie stawać na baczność ciała.











Przeszło już kilka sztormów.
Wdzięczna jestem opatrzności, że nie mam już obowiązków względem pracodawcy, czy domowników. Słowa "muszę" i "powinnam" odstawiłam na zakurzoną półkę. Kurz leży, to i ja poleżę....
Mój szczyt roztargnienia wiosennego:
skasować bilet autobusowy w SKM.

Spacery uskuteczniam z wielką ochotą. Szczególnie w dniu kiedy już muszę zrobić zakupy. Mam możliwość iść do sklepu łąką w okolicach lasku, a wracać już szybciej ulicą, Zawsze wypatrzę jak nie chmurkę, to biedronkę.

 Zachwycam się młodymi zielonymi pączkami, wiosennymi kwiatkami.



W sklepie co chwila też się "dziwuję"- 1 kg.cebuli w cenie 1kg. pomarańczy, pół kg. mięcha w cenie kilograma korzenia pietruszki. Podobno jak człowieka jeszcze coś dziwi i potrafi się czymś zachwycić, to się nie starzeje. (No i wtórną dziewicą jestem, skoro tak się dziwuję). Zawsze coś przy okazji przytacham do domu. Jak nie krzak, czy trawę dla kota, to kwiatki.

Mój kot świetnie się do mnie dopasował. Doskonale wie kiedy mam "lec". Woła, a jak nie reaguję to podchodzi do mnie, staje na tylnych łapach i  przednią łapką delikatnie mnie trąca w rękę patrząc przy tym głęboko w oczy. Kiedy w końcu mu ulegnę wchodzi do mnie pod koc. Pilnuje żebym przypadkiem nie chciała uciec z jego objęć.

Czasami coś mi się rozjaśni, nie tylko słonko na niebie. Jakaś chwila na przebłysk działania. 21 marca był Światowy Dzień Zespołu Downa. 

  Sama się z siebie śmieję gdy szukam ubrania. (Nadal mam problem ze schylaniem.) Często robię to na dotyk, ciągnę, ciągnę i wyciągnę. Trafiłam na rajstopki w aniołki. Przypomniałam sobie że jest teraz trend w modzie na "świętości" i imitacje skór dzikich zwierząt. No to rączka do jednej szafy, do drugiej komody i jest ! 

 Tylko klęczeć jakoś pokutnie nie mam ochoty....

niedziela, 17 marca 2019

Gdańskie "medaliony"...

Od przeszło pół wieku (ale jestem stara) mieszkam w Gdańsku, mieście bogatym historycznie, dziejowo. Na co dzień nie zwracam bacznej uwagi na miejsca które mijam.

 W ostatnich dniach musiałam pojechać w okolicę Akademii Medycznej. Jadąc tramwajem uświadomiłam sobie, że właśnie mijają 74 lata od wyzwolenia miasta. Wysiadałam w miejscu gdzie stoi pomnik czołg, który podobno wjechał jako pierwszy do Gdyni w trakcie wyzwalania Trójmiasta w marcu 1945r.
Dosłownie po drugiej stronie alei stoi były budynek Instytutu Anatomii Akademii Medycznej.
Pamiętacie swoje lektury szkolne?
W ogólniaku przerabiałam "Medaliony" Zofi Nałkowskiej. Tak to ten budynek i związana z nim historia. https://historia.trojmiasto.pl/Profesor-samo-zlo-n101295.html

 "Ludzie ludziom zgotowali ten los"
Ciarki przechodzą po plecach, gdy człowiek chwilkę tu stanie i pomyśli...
Wspinając się pod górkę w stronę głównego wejścia do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego zastanawiałam się ile jeszcze jest w tej okolicy ciekawych miejsc do ponownego zobaczenia i przypomnienia.

 W ostatnich latach ta część miasta bardzo zyskała na wyglądzie. Czas mija, ludzie się zmieniają, stare budynki odzyskują wygląd często z czasów swojej świetności. Na przykład po prawej stronie ul. Marii Skłodowskie- Curie jest "Zielony Park" w miejscu dawnego cmentarza ewangelickiego. Powyżej parku w jednym z domów na skarpie mieszkały pierwsze w gdańskie pięcioraczki itd,itp,itd.... "Aniołki, bo tak nazywa się ta dzielnica ma dużo ciekawych miejsc. Może kiedyś wrócę do bloga z nowymi zdjęciami.

wtorek, 12 lutego 2019

Przedwiośnie przedwiośnia.

To chyba przedwiośnie ?
Słońce dłużej już grzeje.
Wiatr dmucha ostro,
Raz deszczem spłynie, lub gradem sypnie...




 Wiosenny dylemat


Zwykle zimą u progu wiosny
Trapi mnie dylemat nie prosty
Jakim cudem przyroda czuje
I skąd wie, że się wiosna szykuje?



Pierwszy z brzegu przykład przedłożę
Ot, cebula, choć luty na dworze
Tkwiąc w ciemnościach na lodówki dnie
Wypuszcza szczypiorek - skąd wie?



Pietruszka choć grunt mrozem skuty
Nie marnuje ni jednej minuty
Stroszy natki pióropusz radosny
Na niechybne nadejście wiosny



Kartofelek w mrocznej piwnicy
Zamiast z nudów gnić po próżnicy
Puszcza kiełki i nasłuchuje -
Wiosna idzie - no , jak on to czuje?



Przebiśniegi zadzwonią wesoło
Zazieleni się trawa wokoło
Ptaki wrócą i znów będą kwilić
Cudom tym nie przestanę się dziwić .

                                                                       Krystyna Sławińska /http://www.strumienie.eu/article/391.html/



zapachniało...

sobota, 2 lutego 2019

Bukiet zdrowotności...



Zima nad morzem jest bardzo kapryśna. Gdy w większości kraju króluje mróz i śnieg, nad morzem częściej pada deszcz. Woda oddaje ciepło nagromadzone latem. Tym sposobem częściej mamy jesienną szarówkę.


Gdy spadnie śnieg, to jest dla mnie wielkie święto.

Kiedy przez koronkę lodu zaświeci  słońce, od razu robi się weselej.
Jednak takich dni jest ostatnio bardzo mało. Przez tą huśtawkę pogodową mamy problemy z nastrojem. Jak dojdzie jeszcze silny wiatr, to uwierzcie- nie jest przyjemnie. Wilgotne, lub lodowate podmuchy przenikają wszystko i wszędzie.
 Pod koniec stycznia postanowiłam coś z tym zrobić. Wiadomo, że dieta i dobry humor jest ważny, aby przetrwać do wiosny.
 Pomyślałam, pokombinowałam  i zrobiłam "bukiet zdrowotności".
 Obdarowałam tym bukietem moją mamę.
 Jakież było moje zdziwienie gdy wyszłam od niej i zobaczyłam na trawniku bukiecik z prawdziwych wiosennych kwiatów.  :)