Nie mam również dobrych widoków na wakacje. Nie mam planów urlopowo-wakacyjnych, cały czas jestem wolna. Powiało pesymizmem, przepraszam, ale to wpływ pogody na tak delikatną roślinkę jaką jestem.
Marzy mi się wyjazd w plener, nienaruszoną naturalną naturę.
To, że mieszkam nad morzem to szczęście, ale zmiana otoczenia i mnie jest potrzebna do naładowania akumulatorka. I psu siusianie pod jednym i tym samym drzewem się nudzi, a niby wyszedł na spacer.
O błękit widzę- a ja szukam dziury w całym.
Podejrzewam, że jednak te letnie dni będę musiała zagospodarować "po domowemu" tak jak większość rodaków.. Tak wygląda jakbym miała pretensje do całego świata, że nie mam forsy i zdrowia. Nie, tak nie jest, po prostu chciało by się, a tu hamulce i kotwice, ale takie moje życie.
.Powspominam jak drzewiej bywało, Wbije się pod kołderkę za przykładem kota i będę sobie wyobrażać, że jestem krasnoludkiem i oglądam łąkę z jego perspektywy.
" tak ciepło, aż pod nosem skrzepło"
Jako dziecko uwielbiałam takie zabawy. No tak, ale teraz już jestem duża i może zacznę np. malować, albo szydełkować-tylko te moje dłonie..., bo gotować, prać i sprzątać i tak muszę bez bata.Za to łąką mi pachnie na parapecie:
Lipy nie odstawiają lipy i też już pachną.
Życzę wszystkim udanego lata! (już nie będę "taka")



