poniedziałek, 12 listopada 2018

100 lat !



Przypomniałam sobie, że moi wszyscy (od strony mamy jak i taty) pradziadkowie urodzili się pod Zaborem Rosyjskim. Dwaj pradziadkowie walczyli nawet w Mandżurii. Dziadkowie mając ok.8 lat doczekali się Niepodległej Polski. Wiadomość ta dotarła do większości z dużym opoznieniem.Ich świat był inny. Np. Wileńszczyzna czekała na swój powrót do macierzy jeszcze kilka lat.Jeden z dziadków od razu przystąpił do Szkoły Kadetów. Krótki czas pokoju i kolejna wojna: wywózki, Armia Andersa, Monte Cassino, partyzantka itd. Przez różne poglądy polityczne, głównie narodowy radykalizm, doszło do rozłamu rodziny. Do tego stopnia, że zmieniono rodowe nazwisko. Moi rodzice urodzili się przed II Wojną, ja kilkanaście lat po wojnie. Doczekaliśmy się pokoju. Jednak czasy stalinowskie, to nie była wolność. Rok 1968 i jego atmosferę doskonale pamiętam.Dopiero moja wczesna młodość lata 70, 80 zaczęły dodawać ducha narodowi. Moje pokolenie też przeżyło swoją wojnę.... Cieszę, że mam swój kraj, ojczyznę, ale nie zawsze jestem z niej dumna. Zawiść, ograniczenie poglądów, narzucanie swojej wiary zabija, a nie wzmacnia. Życzę nam wszystkim szacunku, zrozumienia i tolerancji, a przede wszystkim pokoju i zgodności. 












środa, 31 października 2018

Moje Halloween

Nic tak dobrze nie robi, jak przepchanie z rana kanału nerwowego w jednym z kłów twarzoczaszki. Odpowiedni grymas twarzy utrzymuje się aż do nocy. Tym bardziej, że kanały jadowe były udrażniane bez znieczulenia.

piątek, 1 grudnia 2017

Wenecja

Teraz w te chłodne i ponure dni, miło jest powspominać. Venice jesteś piękna, różnorodna i mogę wracać do ciebie jeszcze kilka razy.



                                              To jest szpital.

                                                Murano

 Tradycyjny posiłek rodaków na włoskiej ziemi.
Następnych kilkanaście zdjęć z Wenecji




















































 Ponieważ popełniłam ok700 zdjęć, jest mi bardzo ciężko wybrać. Postanowiłam nie dzielić ich tematycznie. Nie mam na to już czasu. Poza tym lecę na resztce miejsca w Albumie Google. Najprawdopodobniej tymi zdjęciami żegnam się z blogger'em.





                             



Głównym powodem mojej podróży do Wenecji był ślub mojego syna.

Tramwaj wodny w stronę lotniska. Wszystko co piękne szybko się kończy.
                                               Czas wracać do domu! Pa pa!