środa, 28 maja 2014

Uwaga na kleszcze!!!


Po mojej zeszłorocznej "przygodzie kleszczowej" jestem wyczulona na te głodne mej krwi wampirki. Tylko nie rozumiem dlaczego, znajduję je na swojej piżamie rano, lub chodzące po moim ubranku wieczorowa porą. Łysy kot , nie miał przyjemności być napastowany przez kleszcze- bo nie wychodzi na tzw.podwórko. Kupię chyba u weterynarza  sobie obrożę, lub kropelki przeciw kleszczom  (pod pozorem, że dla kota). Inne ludzkie zajzajery i psikaczo- odstraszacze po prostu nie działają!
Ten egzemplarz na zdjęciu został ubity wieczorową porą i sfotografowany dla pewności, że to kleszcz- w zbliżeni on ci....

wtorek, 27 maja 2014

Koci Sfinks

 Koci, koci łapki
brzuszek mam całkiem gładki,
uszka prosto stoją,
opalenizną kuszę swoją:)

Mój kot kończy 10 miesięcy... Już tak wrósł w mój dom, że prawie zapomniałam jak to było, jak jego nie było.
Mogę stwierdzić, że jestem bardzo zadowolona z jego zachowania, obycia i  kocich zwyczajów.
Kot już po kastracji. W ogóle nie przeżył tego  w przeciwieństwie do mnie. Zabieg ten nastąpił dwa miesiące temu.
Pielęgnacja kota tej rasy polega między innymi na dość częstym kąpaniu i czyszczeniu uszu i oczywiście przycinanie pazurków. Za to odpada czesanie i okurzanie, bo nie gubi sierści. Mój kot uwielbia przesiadywać na moim ramieniu, szczególnie jak coś robię w kuchni. Asystuje praktycznie przy wszystkich czynnościach. Nie jest hałaśliwy, rzadko miauczy bez powodu. Jakiś koci  problem na pewno ma, ale ja nie do końca może rozumiem. Już ma krótsze okresy zabaw z zabawkami, więcej czasu przebywa na obserwowaniu z okna, lub balkonu. Gdy jest ładna pogoda, świeci słonko sam prosi o otwarcie balkonu. Wie, że trzeba nałożyć szelki i przyczepić smycz. Pierwsza opalenizna nieco śmieszyła, teraz już zaciemniała i ma brązowe paski. Gdy słyszy dzwonek, pierwszy jest przy drzwiach. Nie jest ufny do obcych i się wycofuje. Każde zakupy musi dokładnie obwąchać, nawet łyżkę kiedy mieszam w garnku, jak nie dam pod nosek do powąchania, to jest odgłos niezadowolenia- "mniał". Woła mnie po imieniu "mam" i syna, to są dźwięki naśladujące brzmienie ludzkiej mowy. Kiedy mówię nie, czasem powtarza w podobnej sytuacji jakby pytając "nie?".  Dobrze nam razem- tak myślę.
W trakcie kąpieli.
Wycieranie. 
Przed "praniem kota" staram się wyczyścić jego kuwetę, umyć i posypać świeżym żwirkiem. Zazwyczaj robię to tuż po opuszczeniu przez niego tego przybytku.
To jest czynność, przy której asystuje i  czynnie "pomaga"...łapką
Czyściutki  kot, co robi po wyjściu z objęć ręczników ?
Oczywiście z pełną satysfakcją, koniecznie musi zrobić siusiu i to jeszcze przed złożeniem całości kuwety.
Teraz prędziutko do miski z karmą, choć troszkę, ale trzeba nadrobić stracone kalorie w kąpieli.
I nareszcie można obserwować, a raczej szukać much !

No gdzie ta mucha?






















Po wieczornych gonitwach i wypatrywaniach owadów ,w końcu około północy można spać. Najpierw przysypia  jako broszka przypięta do piersi, a później schodzi na kocyk, aby na koniec przenieść się pod łózko. Rano budzi mnie ocieraniem się o moją twarz i buziakiem w usteczka. Tak zaczynamy nowy dzień.

poniedziałek, 26 maja 2014

Dla wszystkich mam życzenia mam.

Szczególny dziś jest dzień !

Nie każdy szanuje swoją mamę, nie wszyscy jeszcze ją mają przy sobie...
"Małe dzieci mały kłopot, duże dzieci duży kłopot".
Pamiętam jak moje dziecko będąc w wieku przedszkolnym udzieliło wywiady do kamery TV. Zobaczyłam swego synka w telewizji i już to, było dla mnie wielkim wzruszeniem.
Powiedział wtedy coś, co mnie absolutnie zaskoczyło:
Kocham swoją mamę za to,że wydała mnie na świat.
Oczywiście powiedział jeszcze więcej zdań, ale to utkwiło mi w pamięci szczególnie.
Wychowujemy swoje dzieci jak potrafimy najlepiej. Nie zawsze może perfekcyjnie, bo życie układa nam różne scenariusze. Dziś jest święto wszystkich mam i tych młodych i tych starszych., bo gdy zostajemy matkami- to jesteśmy nimi do końca życia.

Mamy- życzę Wam "dobrych układów" z dziećmi.
Do dzieci i młodzieży kieruję te słowa:


sobota, 24 maja 2014

Od St.Martin-in-the-Fields do Leicester Square.Londyn

 Po wyjściu z National Gallery skierowałyśmy się w stronę Kościoła St. Martin-in the Fields, który stał w tym miejscu już w XIII w. obecny wygląd przyjął w 1722 r. Kościół (anglikański) jest znany nie tylko z pięknej iglicy, ale także z powodu nadania jego imienia sławnej na całym świecie orkiestrze muzyki kameralnej.

 Idąc dalej widzimy przed sobą wieżę z charakterystyczną okrągłą kopułą Coliseum Theatre – siedzibę angielskiej opery narodowej i jednocześnie jeden z najważniejszych, obok Royal Opera House budynków operowych w Londynie, otwarty w 1904. Styl budowli nawiązuje do włoskiego renesansu i był to jeden z pierwszych gmachów operowych w którym zainstalowano elektryczne światło.
 Pomnik Edith Lousy Cavell ( brytyjska pielęgniarka, której bohaterska i tragiczna śmierć przyniosła jej sławę i miano męczennicy okresu I wojny) autorstwa  George'a Frampton powstał w 1920 r. Bardzo znany był plakat propagandowy z tego okresu.

 Budynek Pubu Chandos widać z daleka, przez postać na górze budynku. Przedostajemy się w ścisku ku ulicy Charinng Cross. Widok bezdomnych jest dość częsty. Szczególnie pod napisem "Panie czuwaj nad miastem" rzuca się w oczy



Mijamy po lewej stronie boczne wejście do National Gallery i pomnik Henry Irwinga, pierwszego aktora, który dostał tytuł szlachecki




Wchodzimy w ulicę jego imienia, przy której jest masa znanych restauracji i kawiarni.
Przed nami jest słynny Leicester Square i widać TKTS- miejsce, gdzie można zakupić dużo tańsze bilety do teatrów.
Na obrzeżach skweru stoi wiele znamienitych budynków kultury Wielkiej Brytanii



W centrum skweru stoi XIX w. pomnik Williama Szekspira. Przed laty to miejsce nie cieszyło się sławą, że względów dużej liczby narkomanów, w tej chwili jest bezpiecznie.
Zazwyczaj to miejsce tętni kolorowym życiem. Pogoda i środek dnia odstraszył kolorowe tłumy.

Mniej więcej w tym miejscu stał do 2013 r pomnik Charliego Czaplina- niestety zniknął, tak jak kilka innych pomników.


Tym razem nie było czerwonego dywanu :)





środa, 21 maja 2014

"Fish & chips" nad londyńskim jeziorem.

Hollow Ponds jest częścią Epping Forest, pierwotnego lasu. To chyba jedyny naturalny staw w Londynie, gdzie nie ingerował człowiek w jego kształt i otoczenie. ( Kiedyś już pisałam w tym blogu o tym miejscu)
 Spytałam mamę przed wyjazdem co chce zobaczyć najpierw w Londynie. Usłyszałam- przestrzeń, horyzont. O- to będzie trudno, pomyślałam, tu wszystko jest wąskie, małe i gęste. Pierwszego dnia po przylocie nie miałam sumienia ciągnąć ją w tłumie metrem nad Tamizę. Postawiłam na jeziorko i naturalną naturę.
Las Epping jest największym otwartym terenem w okolicy Londynu i Essex oraz największym otwartym terenem w pobliżu stolicy na świecie, nigdy nie zaoranym ani uprawianym. To pierwotne tereny leśne w południowo-wschodniej Anglii, wyznaczające granicę pomiędzy północno-wschodnim Greater London i Essex. Tereny te powstały około 8 000 lat p.n.e. po ostatniej epoce lodowcowej, zajmując około 24 km² zawierają pastwiskapolanyrzekibagna i stawy. Rozciągnięty pomiędzy Forest Gate na południu i Epping na północy, Epping Forest ma około 18 km długości na linii północ-południe, ale nie więcej niż 4 km szerokości, i w większości miejsc jest węższy. Las położony jest na grzbiecie pomiędzy doliną rzeki Lea i Roding
Tylko wysiadłyśmy a czerwonego piętrusa i przedarłyśmy się przez pierwsze krzaki i ukazał się nam taki widok:













 W tym miejscu, przed laty, lubiłam się opalać...W czasie zeszłorocznych upałów powstał na tym terenie groźny pożar. Po pożarze przyrodę zostawiono samej sobie i patrzę.jak krzaki odbijaka z nowymi gałązkami !

Takie gryzonie przebiegają sobie wzdłuż brzegu :)



 W takich to okolicznościach londyńskiej przyrody zjadłyśmy swój pierwszy posiłek -"Fish & chips"